28 maja 2008
poniedziałek, grudzień 17th, 200728 maja 2008, stadion Śląski w Chorzowie, Metallica… Bilety dla nas już są w drodze. ;D
28 maja 2008, stadion Śląski w Chorzowie, Metallica… Bilety dla nas już są w drodze. ;D
Już 29 grudnia zaczynamy świętować nowy rok i nowe “życie” :D
Warszawa to hołota. Prawdziwej Warszawy już nie ma. Zginęła w Katyniu i Charkowie! Tutaj jest warszawka, która nie potrafi nas docenić…
(c) Anna Rudzka, Prawo i Sprawiedliwość…
A niech hołota nazywa nas hołotą, najważniejsze że hołota dzięki układowi PO, Gazety Wyborczej, Naszego Dziennika, NIE!, wykształciuchów, warszawki i jeszcze kilku urojonych mocy nieczystych odeszła w niepamięć. I niech nigdy nie wraca. :D
Coś się szykuje.. Na przełomie listopada i grudnia. Coś, co wiele zmieni, choć tak w zasadzie to nic się nie zmieni. :) Ale o tym ćśśśś.. :D
Do dziś nie ustalono do końca przyczyny wypadku, który miał miejsce 27 września 1986 roku, nad ranem, niedaleko Ljungby w Szwecji. John Marshall: “Byliśmy na dwupasmowej drodze. Autobus zjechał na prawo i myślę, że kierowca chciał to skorygować. W każdym razie odbił w lewo. Autobus wpadł w poślizg. Zarzuciło tyłem, który podskakując obrócił się i przesunął do przodu. Wtedy wszyscy zaczęliśmy się budzić. Gdy autobus zaczął się trząść wpadłem plecami na jedną z takich krawędzi. Na koniec pojazd zsunął się na pobocze, a gdy koła złapały nowe podłoże, wywrócił się na bok. Cliff spał w prawym końcu autobusu. Myślę, że został wypchnięty przez okno, gdy pojazd zaczął się kołysać i skakać. Potem, gdy auto przechylało się na bok Burton znalazł się między drogą, a spadającym na nią autobusem…
Pojawił się znikąd i równie szybko odpłynął. Ale narozrabiał sporo.. :D
PS: Nieliczni wiedzą o co chodzi.
Jak zapewne zauważyliście ostatnimi czasy nastąpiło wykrystalizowanie koncepcji artystyczno-literackiej tego bloga. Jeśli jednak nie zauważyliście - opowiem: Będzie się ona (ta koncepcja) opierała na niestety zazwyczaj krytycznej ocenie wyczynów ludzi, którzy w tym jakże pięknym kraju nad Wisłą cudem doszli do władzy. Z góry przepraszam wszystkich wrażliwych za ten krytycyzm, ale…
JA NA NICH NIE GŁOSOWAŁEM!!
I wstyd mi za to co robią…
22 luty 1918 - 3 maj 2007
Amen.
Przeżyłem, na szczęście nic się nie stało.. Nic mi nie spadło na głowę, nic nie eksplodowało.. Tylko opiekacz odmówił posłuszeństwa, ale stary już był i nadawał się tylko do wymiany.. Idę spać… Może na koniec dnia łóżko się pode mną nie załamie.. :)